czwartek, 30 lipca 2015

4.

No cóż.. Zdecydowanie łatwiej jest dobrać gify do zwiastuna jeżeli albo inspiruje się konkretnym filmem albo gdy głównych bohaterów grają aktorzy, a Chrissy Costanza (Carter Cook) jest youtuberką i piosenkarką :)

Można spokojnie stwierdzić że gdy mam okres, to mogę człowieka pogryźć. Tak, bez kija nie podchodź w moje ciężkie kobiecie dni. Na oknie zawiesiłam koc, nie lubię światła. Wszystko mnie wkurza. Ćlamkanie, drapanie, światło, ziemniaki.. Dosłownie wszystko.
Siedziałam zakopana w mojej puchatej pościeli, z głośników w moim pokoju leciał album Lorde "Pure Heroine". Podjadałam pianki Marshmellow wpatrując się w kartki książki "Uwiązani". Oglądałam na podstawie tego film "Men, Women and Children".
- Wszystko z nią w porządku? - zamknęłam książkę i wychyliłam głowę spod kołdry słysząc znajomy głos.
- Tak. Ma te kobiece dni - odezwał się tata. Mój tata i Niall. Na korytarzu. Czy oni nie wiedzą że ryzykują życiem?
- Rozumiem że lepiej do niej nie wchodzić? Powiesiła koc na oknie..
Tata zaśmiał się.
- Będzie siedzieć w pokoju póki nie skończy się jej jedzenie. Potem wyjdzie, a wtedy lepiej jej nie wchodzić w drogę.
- Mógłbym spróbować? - zobaczyłam że klamka się porusza.
- Jesteś masochistą? - prawie parsknęłam śmiechem na odpowiedź taty - Ale okay, jeżeli chcesz to droga wolna.. - nacisnął klamkę, a ja uśmiechnęłam się zadowolona ze swojego pomysłu założenia zamka.
- Carter? - Niall zapukał do drzwi - Wiem że tam jesteś..
- Odejdź i przyjdź za kilka dni! - zawołałam ponownie zakopując się w kołdrze i pakując do ust garść pianek.
- Carter, wychodzę, mam czytanie w bibliotece, wrócę wieczorem, dobrze? - tato zastukał.
- Jasne! - wybełkotałam z buzią pełną pianek. Otworzyłam ponownie książkę, przeczytałam może pięć stron gdy ktoś ponownie zapukał do drzwi mojego pokoju.
- Carter, otwórz.. - Niall zaczął skrobać cicho paznokciem w drzwi. Zachichotałam cicho - Mam jedzenie - momentalnie uniosłam głowę. Nie żeby coś, kocham jeść.
- Mów dalej - powoli wygramoliłam się z łóżka. Zgarnęłam kołdrę i owinęłam się nią.
- I laptop z filmami.. - podeszłam do drzwi i uchyliłam je. Zobaczyłam szeroki uśmiech Nialla.
- Oddaj jedzenie, laptopa i wyjdź - zmrużyłam oczy.
- Niestety, w pakiecie do jedzenia jestem i ja - otworzył szerzej drzwi i wepchnął się do środka. Rozejrzał się po moim ciemnym pokoju - Strefa mroku.. - wymamrotał. Usiadł na moim łóżku, zepchnął drugą kołdrę na podłogę i położył laptopa na różowym prześcieradle. Odłożył plecak obok i otworzył. Usiadłam obok i położyłam się kładąc głowę na jego kolanach. Posłał mi uśmiech.
- W moich majtkach doszło do morderstwa - wymamrotałam sięgając po jedną z ostatnich pianek w paczce.
- Nie potrzebuję aż tylu informacji Carter - parsknął śmiechem - Kupiłem babeczki, żelki, czekoladki, ciasteczka i wszystko czym zajada się Amanda gdy ma swoje trudne dni. Lody wrzuciłem do zamrażalnika.
Uniosłam wzrok i spotkałam się z jego błękitnymi oczami. Przygryzłam wargę. Oprócz bólu macicy czułam też takie dziwne ciepło. Czy to te motylki?
- Ugh, jakie filmy przyniosłeś? - sięgając przez niego, otworzyłam laptopa.
- Love Rosie. Titanic. DUFF. 50 twarzy Greya. Gwiazd naszych wina. I coś tam jeszcze..
- Serio? Pan Grey? - parsknęłam śmiechem.
- No cóż. Widziałam na twojej półce tą trylogię - wskazał na szafkę z książkami w rogu pokoju - Pomyślałem że będziesz chciała obejrzeć..
- Na pewno nie z tobą - włączyłam folder z filmami i kliknęłam na Love Rosie.
Gdy obejrzeliśmy Love Rosie, DUFF i kończyliśmy Gwiazd naszych wina, leżeliśmy na łóżku, ja na jego klatce piersiowej wpatrując się w laptop leżący na materacu obok nas. Niall jeździł dłonią w dole moich pleców.
- Carter?
- Hmm? - uniosłam głowę i nagle zetknęłam się z jego ustami. Zamrugałam zdziwiona. Chciałam się odsunąć, w efekcie spadłam z Nialla i łóżka. Blondyn wpatrywał się we mnie zdziwiony. Wstał szybko i pomógł mi się ponieść - Idź już - wymamrotałam.
- No weź..
- Powiedziałam coś! - złapał mnie za ramiona i znowu pocałował. Westchnęłam i wplotłam palce w jego włosy. Oddałam pocałunek, zsunął dłonie w dół moich rąk i zatrzymał je na mojej talii.
Czemu on mi to robi? Czemu sprawia że chcę przesiedzieć cały dzień w jego objęciach?

Kilka dni później, stojąc na stołku zdejmowałam z okna koc. Westchnęłam i skrzywiłam się na natężenie światła. Zobaczyłam pokój Nialla i zamarłam. Na łóżku blondyna siedziała Kaya, wpatrywała się w Nialla wielkimi, zachwyconymi oczami, a on stał naprzeciw niej uśmiechając się. Trudno powiedzieć o czym rozmawiali.
Ale czy mogłam być już zazdrosna? Po kilku całusach? Nieee.. Poza tym co oni robili? Rozmawiali. Są przyjaciółmi. Ona przecież tylko wbijała w niego te maślane oczy. Myślę że Kaya ma coś do Nialla. Zauważyłam to na tym ich ostatnim spędzie. Wpatrywała się w niego, zagadywała, zabawne bo on ją ignorował na rzecz mnie.
Odsunęłam się od okna, przecież nie mogę się na nich gapić. Jednak czułam się zazdrosna, bo Kaya robiła do niego maślane oczy. Woli ją ode mnie?
- Cholera Carter! Przestań! - warknęłam sama do siebie - Ze mną coraz gorzej, mówię do siebie - wymamrotałam - Znowu!
Nie mogę być zazdrosna o kogoś z kim nie jestem! To idiotyczne!
- Tatooo! - zawołałam wychodząc z pokoju.
- Tak? - odkrzyknął tata ze swojego gabinetu. Wbiegłam do pomieszczenia. Tata siedział przy biurku, przed laptopem. Przysiadłam na biurku obok komputera - Co się dzieje?
- Musisz mi pomóc..
- Tłumaczyłem ci że w kwestii dojrzewania to lepiej sobie wpisz w google bo ja się na kobiecych sprawach nie znam - odparł potrząsając głową, trochę przerażony możliwością rozmawiania o kobiecych narządach płciowych.
- Co? Nie! Tato, no bo to jest tak.. - zaczęłam przygryzając wargę i wpatrując się w swoje stopy - Tak jakby.. Ugh no bo.. Jeżeli coś zaszło między chłopakiem, a dziewczyną, a teraz..
- Carter? - spytał podejrzliwie tato, mrużąc lekko oczy za okularami.
- Nie, nie w tym sensie. Czy jeżeli doszło do.. całusa, to czy dziewczyna może być zazdrosna jeżeli on w tej chwili siedzi w jednym pomieszczeniu z zakochaną w nim dziewczyną, a do tego to pomieszczenie jest sypialnią? - dobrze wiedziałam że tata kojarzy fakty ale zignorowałam to bo wiedziałam że nie nawiąże do Nialla tak bezpośrednio. Chyba.
- Zależy - powiedział tylko zaplatając dłonie na karku i odchylając się na fotelu. Uniosłam brwi.
- Od czego?
- Od tego czy ta zakochana w nim dziewczyna też mu się podoba.
- Nie, raczej nie. Zachowuje się jakby nie widział jej wielkich maślanych oczu.
- Więc się nie martw. To znaczy ty jako ta dziewczyna o której mówiłaś żebym się nie poznał. Ale wiedz że jeżeli Niall cię dotknie tak jak nie powinien połamię mu jakieś kości - zmrużył oczy i mimo że zawsze używał sarkazmu lub rozbawionego tonu to teraz był cholernie poważny.
- Jasne - zachichotałam - Przekażę mu - pochyliłam się i cmoknęłam tatę w policzek. Zeszłam z biurka i miałam wyjść ale obróciłam się na pięcie - Jak nowa książka?
- Nawet, nawet.
- A Amanda? - uniosłam znacząco brwi. Powstrzymałam śmiech gdy tata się zarumienił.
- Co Amanda? - spytał udając że nie wie o co chodzi.
- Byliście chyba na randce, co nie? - oparłam się o framugę.
- To nie była randka tylko.. spotkanie znajomych - potrząsnął głową.
- Tak, jasne. Też tak kiedyś mówiłam. Chcesz herbaty? - zawołałam idąc do kuchni.
- Poproszę! - odpowiedział. Byłam w połowie robienia herbaty gdy tata wyszedł ze swojego gabinetu kręcąc się w kółko.
- W porządku? - zachichotałam widząc go biegającego z salonu do sypialni i tak w kółko - Tato? - parsknęłam śmiechem - Gdzieś się wybierasz czy..?
- Emm, idziemy z Amandą na..
- Okay, nie pytam. Będziesz pił tą herbatę czy.. - nie skończyłam zdania bo tata zamknął z trzaskiem drzwi. Zdziwiona patrzyłam za tatą - Czyli więcej dla mnie - wzruszyłam lekko ramionami. Zaburczało mi w brzuchu na co się skrzywiłam. Zajrzałam do lodówki, prawie pusta. Jęknęłam głośno i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w jasne jeansy i czarną bluzeczkę która trochę odkrywała mój płaski brzuch. Z pudełeczka w kuchni, wyjęłam trochę pieniędzy, wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Udałam się na targ, wzięłam łubiankę truskawek, potem do małego sklepu nie daleko po biały ser i makaron. Wróciłam do
domu i wyjęłam z szafki blender. Umywałam truskawki i zaczęłam wrzucać je do kielicha wcześniej krojąc je na pół. Najpierw zblendowałam same owoce. Nalałam wody do garnka i dodałam troszkę oleju, włączyłam płytę indukcyjną. Gdy woda się zagotowała, wsypałam makaron. Do zmiksowanych truskawek dodałam biały ser i znowu wszystko zmieliłam. Włożyłam nos do kielicha, oczywiście wyłączonego i uśmiechnęłam się na śliczny zapach truskawek. Dosypałam trochę brązowego cukru, jest dużo zdrowszy. Ostatni raz zmiksowałam i zamoczyłam palec w różowym sosie i oblizałam.
- Pycha - uśmiechnęłam się. Odlałam makaron i przelałam zimną wodą. Miałam sobie nałożyć porcję kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Odłożyłam miseczkę na blat i wytarłam mokre od wody dłonie w jeansy. Podbiegłam do drzwi i otworzyłam je - Hej - uśmiechnęłam się od Nialla.
- Cześć, mogę? - uniósł brwi, a ja skinęłam i otworzyłam szerzej drzwi. Wszedł do środka.
- Robiłam sobie obiad, chcesz? - zaprowadziłam go do kuchni.
- Co dobrego przygotowałaś? - usiadł na stołku przy wysepce kuchennej.
- Makaron z sosem truskawkowym. Kluski, truskawki i biały ser. Trochę cukru. Nałożyć ci? - wyjęłam drugi talerz gdy pokiwał głową - Dużo? - kolejne skinienie. Zaśmiałam się i dałam mu dużo makaronu i polałam sporą ilością sosu - Smacznego - postawiłam przed nim talerz i podałam widelec.
- Dzięki - czekałam i patrzyłam aż weźmie trochę do ust. Bałam się że wypluje krzywiąc się z obrzydzenia. Ale ku mojej radości zrobił rozmarzoną minę i wielkie oczy - Pycha.
Odetchnęłam z ulgą i nałożyłam sobie trochę. Usiadłam obok niego i jadłam powoli.
- Co u.. - odchrząknęłam - Jak tam Kaya?
- W porządku - zaśmiał się Niall - Zaglądałaś mi przez okno?
- Po prostu zauważyłam ją gdy odsłaniałam okno - wymamrotałam.
- Ty się rumienisz! - krzyknął rozbawiony.
- Zamknij się bo nie dam ci dokładki - mruknęłam kończąc swoją porcję.
- Dobrze, dobrze. Wiesz, właściwie przyszedłem żeby cię gdzieś zaprosić.
Zamarłam zdziwiona, spojrzałam na niego mrugając. Odłożyłam miskę na blat. Ani razu nie wspomniał o naszym pocałunku. Chce mnie zaprosić na.. randkę?
- Naprawdę? - odchrząknęłam i wstałam. Włożyłam miseczkę do zmywarki. Oparłam się plecami o blat i spojrzałam na Nialla.
- Tak, idziemy grupą na kręgle, chciałabyś pójść z nami? - skończył jeść i podszedł do mnie, otworzył zmywarkę i włożył do niej miskę.
Grupą.
To nie randka.
To wyjście z jego przyjaciółmi. I z dziewczyną która jest w nim zakochana.
- Kręgle mówisz? - starałam się ukryć że jestem zawiedziona. Pokiwał z uśmiechem głową.
- Co ty na to? - objął mnie ramieniem.
- Fajny pomysł. Twoja siostra i mój tata wyszli razem, nie mam co robić. Chętnie z Wami pójdę - uśmiechnęłam się lekko.
- Cieszę się, pomóc ci to ogarnąć? - spytał patrząc na ten bałagan. Potrząsnęłam głową.
- Poradzę sobie, będę za dziesięć minut u ciebie - powiedziałam chowając kielich z resztą sosu truskawkowego do lodówki. Wyszedł, a ja szybko posprzątałam kuchnie. Zostałam w tych ciuchach co wcześniej, wciągnęłam tylko czarne trampki i wyszłam z domu. Zapukałam do drzwi Horana.
- Już - zawołał przez drzwi po chwili wyszedł tak szybko że nie zdążyłam się odsunąć i nasze klatki piersiowe się zetknęły. Uśmiechnął się do mnie szeroko na co wywróciłam oczami i cofnęłam się - Zajedziemy po Harry'ego i Beccę.
- Masz prawko? - uniosłam brwi na co uniósł do góry dłoń. Na wskazującym palcu miał zawierzone kluczyki od samochodu. Uśmiechnął się szeroko. Zaśmiałam się, objął mnie ramieniem i poprowadził mnie do garażu - O ja cię - otworzyłam usta widząc samochód - Skąd.. skąd.. - zająknęłam się - Ile kosztował? - wyszeptałam przykładając dłoń do białej maski - Jeep Wrangler, tata obiecał mi taki na 18 urodziny, sam ma podobny model, oboje mamy bzika na punkcie Jeepów, to jedne z najlepszych samochodów.
- Whow, nigdy wcześniej nie miałaś takich wielkich oczu Carter - zaśmiał się - Wsiadaj.
Zajęłam miejsce pasażera i czekałam aż on też wsiądzie. Ruszyliśmy z garażu który Niall wystawiając rękę za okno zamknął guzikiem. Wjechaliśmy na drogę, a ja wciąż oglądałam wnętrze samochodu. Był naprawdę zadbany.
- Musisz kochać ten samochód, wygląda jakby był prosto z salonu.
- Ma dwa lata. Dostałem go od rodziców przed szesnastymi urodzinami. Chyba chcieli mi wynagrodzić że mnie zostawili. Albo po dwóch latach nieobecności chcieli ładnym gestem przypomnieć że jeszcze istnieją. Bo wiesz, nie codziennie pod twój dom podjeżdża biały, nowiusieńki Jeep Wrangler - zaśmiał się gorzko, pokiwałam powoli głową - Co byś zrobiła.. Co byś zrobiła gdyby twoi prawdziwi rodzice nagle przyjechali? Chcieli cię poznać czy coś?
Spojrzałam na jego profil. Posmutniał, a to okropne gdy na jego przystojnej twarzy nie ma uśmiechu.
- Wiesz, w kręglach to jestem trochę noga. Nauczysz mnie grać? - spytałam łapiąc go za rękę którą trzymał na zmianie biegów. Zerknął przelotnie na nasze dłonie. Uśmiechnął się pod nosem.
- W końcu przyznałaś że w czymś jesteś kiepska - parsknął śmiechem na co wywróciłam oczami i zabrałam dłoń kładąc ją na kolanach. Niall jednak zdjął rękę ze zmiany biegów* i złapał moją dłoń, splótł nasze palce na co uśmiechnęłam się wpatrując w drogę przed nami. Ścisnęłam jego dłoń.
- To co z tą grą? - zapytałam bawiąc się jego palcami - Niby wiem jak to wygląda, ale kuli do kręgli w rękach nie miałam.
Parsknął śmiechem.
- Jasne - mruknął uśmiechając się do mnie. Zapadła cisza.
- No więc.. - zaczęłam zagryzając policzek od środka - Nie zrozum mnie źle lub nie pomyśl sobie czegoś ale.. Jest coś między tobą a Kayą?
- A co ma być? - zerknął na mnie marszcząc brwi.
- No wiesz, ona.. robi do ciebie maślane oczka - mruknęłam wzdychając.
- Co? Nie. Przyjaźnimy się tylko, poza tym, ona jest z Tommo.
Uniosłam brwi i przekręciłam głowę w jego stronę. Skoro ma chłopaka to czemu ślini się do Nialla?
- Tommo? - spytałam.
- Louis. No wiesz, ten chłopak, krótkie włosy, niebieskie oczy, chciał przelecieć Ravannę..
- Okay, już kojarzę - powiedziałam szybko - Naprawdę są razem?
Pokiwał głową i zatrzymał się. Wyjrzałam przez okno. Niall nagle zatrąbił, a ja pisnęłam przerażona. Spojrzałam na niego wkurzona. Uśmiechnął się tylko.
Z domu przy którym się zatrzymaliśmy wybiegli, trzymając się za ręce, Becca i Harry. Uśmiechnęli się do nas i podbiegli do samochodu, spojrzeli na mnie wyczekująco.
- Musisz wysiąść - zaśmiał się Niall.
- Oh, no tak - wymamrotałam, otworzyłam drzwi i wysiadłam. Zapomniałam że ten model jeepa ma tylko dwoje drzwi. Niall złożył mój fotel by Becca i Harry mogli wśliznąć się do tyłu. Usiadłam na swoim miejscu i zerknęłam na dwójkę z tyłu - Cześć - posłałam im uśmiech. Becca wyszczerzyła się do mnie.
- Hej, hej! - pochyliła się i dała mi buziaka w policzek. Otworzyłam szeroko oczy.
- Okaay - wymamrotałam siadając prosto. Harry i Niall zaśmiali się głośno. Podczas jazdy do kręgielni rozmawiali o szkole. O zbliżających się egzaminach zaliczeniowych, konkursie wiedzy o Anglii czy końcoworocznej potańcówce. Siedziałam cicho wpatrując się w drogę, no bo co mogę dodać? Nie wiem nawet jak wygląda ich szkoła. Zatrzymaliśmy się pod kręgielnią, wysiadłam pierwsza z samochodu i obejrzałam neon przedstawiający nazwę placówki i kilka kręgli, wszystko w czerwono-różowym kolorze.
- Barney's Bowls - przeczytałam. Harry, Niall i Becca wygramolili się w końcu z samochodu i stanęli obok mnie.
- Reszta już powinna być w środku - odparł Niall obejmując mnie ramieniem. Od razu uśmiechnęłam się pod nosem. Lubię jak to robi, niby nic to nie znaczy, jak po prostu złapanie za rękę w samochodzie czy przyciągnięcie do swojego boku. Ale naprawdę chce mieć go przy sobie - Co wy na to byśmy byli w tym składzie? A Ravenna, Liam, Lou i Kaya w drugiej drużynie? - spytał Beccę i Harry'ego gdy wchodziliśmy do kręgielni.
- Ravenna i Liam są bardzo dobrzy.. - zauważyła Becca - Ale Louis i Kaya nigdy nie trafili w kręgiel, więc powinno być okay. Mam nadzieje że dobrze grasz - zwróciła się ze śmiechem do mnie.
- No cóż.. - spuściłam wzrok.
- Damy radę - uciął Niall ściskając lekko mój bok. Uniosłam na niego wzrok i spotkałam się z szerokim uśmiechem. Niall przywitał się z mężczyzną za ladą.
- Dzień Dobry, czworo - podał mu jakąś kartę. Młody chłopak westchnął i wbił coś do komputera.
- Dobry Panie Horan, Dobry. Rozmiary butów? - spojrzał na Nialla.
- 42 - dostał parę ohydnych białych a raczej szarych już butów.
- Panienka? - spojrzał na mnie.
- 36 - powiedziałam.
- Masz strasznie małe stópki - Niall parsknął śmiechem. Wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się lekko.
- I szczęście, prawie nie używane - chłopak uśmiechnął się do mnie i podał mi bialusieńkie buty, takie same jak Nialla tylko mniejsze. Pokazałam Niallowi język machając mu przed nosem prawie nowymi butami. Teraz to on wywrócił oczami.
- 44 - Harry podał swój rozmiar i dostał buty takiego samego odcienia co Horan.
- 39 - odparła Becca i z westchnieniem odebrała również szare buty - Czuję się taka przeciętna.. - wydęła wargi. Uśmiechnęłam się do nich i z szerokim uśmiechem ruszyłam do szatni. Zmieniliśmy buty, a nasze normalne wrzuciliśmy pod ławkę.
- Jak będziesz głodna, jest tutaj taka jakby restauracja. Ale do zamówienia jest tylko hamburger, frytki i dwa smaki shake'a - uśmiechnął się i splótł nasze palce. Trzymając się za ręce ruszyliśmy w poszukiwaniu toru który już zajęła reszta ekipy. Tor 8.
- Hej! - zawołała Ravenna machając do nas - Carter! Miło cię widzieć! Jeżeli dobrze grasz to jesteś w naszej drużynie - powiedziała obejmując mnie ramieniem.
- Nie ma mowy, nasze czwórka to jeden skład - Niall wyrwał mnie z objęć dziewczyny - Ja, Carter, Becca i Hazz.
Ravenna prychnęła.
- I tak Wam skopiemy tyłki - podeszła do Liama i objęła go.
- Chciałabyś. My zaczynamy. Becca - rzucił przez ramię do niej. Ta uśmiechnęła się i chwyciła kulę w ciemno różowym kolorze - Chodź - mruknął mi do ucha i zaprowadził do loży gdzie siedzieli już Louis i Kaya. Przywitali się z nami. Usiadłam, Niall usiadł blisko mnie i objął ramieniem.
- Po Becce rzuci Harry, potem ty. Masz dwa rzuty. Za pierwszym razem spróbuj sama, jeżeli nie wyjdzie, pomogę ci przy następnym, dobrze?
- Dobrze - uśmiechnęłam się i oparłam głowę na jego ramieniu. Zobaczyłam jak Kaya wpatruję się w nas już bez uśmiechu jakim nas powitała. Louis coś do niej mówił ale wyraźnie go ignorowała.
- Chyba miałaś rację z tymi maślanymi oczami - wyszeptał mi do ucha Niall udając że patrzy jak Becca rzuca po raz drugi strącając resztę kręgli bo za pierwszym razem zbiła trzy od lewej.
- Mówisz? - powstrzymałam śmiech. Ravenna wzięła błękitną kulę i podeszła tam gdzie wcześniej stała Becca.
- Pokaż im Rav - zawołał Liam tak głośno że kilka osób które grały przy innych torach się spojrzało na nas. Ravenna zbiła kręgle z samego środka tak że zostało po jednym po obu bokach. Zauważyłam jak zaciska pięści.
- Ravenna nie umie przegrywać - szepnął mi na ucho Niall - Całkiem jak ty - dodał, na co uderzyłam go żartobliwie w uda udając złą ale nie bardzo mi to wychodziło gdy uśmiechał się w taki sposób - To co zrobiła Ravenna to Split. Nie da rady przy drugim rzucie zbić żadnych.
- To to się jakoś nazywa? - uniosłam brwi.
- Oczywiście. Gdy zbijesz wszystkie za pierwszym rzutem, to Strike. Jeżeli strącisz wszystkie dopiero przy drugim, to Spare. Jeżeli nie trafisz w żaden to Miss.
Pokiwałam głową udając że cokolwiek zrozumiałam. Harry strącił wszystkie na co Niall i Becca krzyknęli zadowoleni "STRIKE". Liam prychnął, za pierwszym rzutem nie strącił żadnego kręgla, ale za drugim, udało mu się zbić wszystkie na co Ravenna wystawiła język do Nialla, Harry'ego i Beccy mówić w kółko "SPARE".
- Teraz ty - Niall i ja podnieśliśmy się z kanapy, a na nasze miejsca wskoczyli Harry i Becca. Podał mi szarą kulę w czarne plamki. Włożyłam w nią palce i podeszłam do toru. Niall stanął obok mnie - Skup się, stań tu - wskazał miejsce równo po środku - Gdy będziesz rzucać, możesz zrobić krok do przodu. Jeżeli nie trafisz, spokojnie, nic się nie stanie, najwyżej Harry i Becca cię rozszarpią po grze.
- Umiesz dodać otuchy - wymamrotałam i wbiłam wzrok w ustawione równiutko kręgle. Uniosłam kulę tak jak to robią na filmach. Niall odsunął się trochę dając mi więcej miejsca. Zamachnęłam się kulą i rzuciłam. Byłam pewna że strącę chociaż jeden kręgiel ale kula wpadła do jeden z tych podłużnych łuz które są chyba po to by kula nie wróciła na tor. Zagryzłam wargę, bałam się odwrócić.
- W porządku - Niall potarł moje plecy i sięgnął po kulę. Podał mi ją i stanął za moimi plecami. Złapał mnie za nadgarstki i poprowadził trochę w przód. Czułam się malutka gdy stał tak blisko - Zobaczy, gdy rzucasz - zrobił zamach - Celujesz w sam środeczek - rzucił tak jakby moimi rękoma. Pisnęłam gdy kula strąciła wszystkie kręgle i rzuciłam mu się na szyję - To bardzo proste - powiedział cicho do mojego ucha. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Ekhm! - Ravenna odchrząknęła głośno i teatralnie - To się nie liczy! Niall rzucał za Carter!
-Teoretycznie pokazywał jej jak rzucać, czyli liczy bo kulę w rękach miała ona.. - powiedział Harry uśmiechając się szeroko. Kłócili się chwilę aż w końcu Kaya wzięła kulę i rzuciła, nie trafiła ani przy pierwszym ani przy drugim rzucie. Niall od razu strącił wszystkie, Louis przy swoim rzucie tak samo. W końcu wygraliśmy my, a w ramach rozejmu, bo oczywiście Ravenna zrobiła awanturę, nasza drużyna postawiła drugiej po shake'u. Wieczorem wracaliśmy do domu, odwieźliśmy Beccę i Harry'ego, sami zatrzymaliśmy się dopiero na podjeździe Nialla. Spojrzałam na niego gdy zgasił samochód.
- Dziękuję za naprawdę miło spędzony czas i wskazówki co do gry w kręgle - uśmiechnęłam się bawiąc breloczkiem w kształcie kuli do kręgli z logiem Barney's Bowls który kupił mi Niall z okazji pierwszej wygranej w tym miejscu.
- To ja dziękuję - odparł obracając się w moją stronę. Patrzyliśmy sobie chwilę w oczy, aż blondyn zaczął pochylać się w moim kierunku. Złączył nasze usta w delikatnym, niewinnym pocałunku. Położyłam dłoń na policzku Nialla. Odsunęliśmy się od siebie, ja z wielkim rumieńcem na policzkach, on z uśmiechem od ucha do ucha.
- Dobranoc - uśmiechnęłam się i niezgrabnie wysiadłam z samochodu. Pomachałam mu i prawie pobiegłam do domu. Gdy zamknęłam już drzwi oparłam się o nie i przymknęłam z uśmiechem oczy.
- Carter? - otworzyłam je jednak szybko słysząc tatę - Gdzieś ty była?
- Z Niallem i jego znajomymi tato - podeszłam do niego i przytuliłam - A jak ty bawiłeś się z Amandą?
- Nie wiem jak ty, ale ja idę spać, dobranoc - cmoknął mnie w policzek.
- Nie unikniesz tej rozmowy - dźgnęłam go palcem w tors i uśmiechnęłam się szeroko - Dobranoc - poszłam do swojego pokoju. Znalazłam swoje klucze i przypięłam do nich nowy breloczek. Odłożyłam je na szafkę nocną i przebrałam w piżamę. Położyłam się do łóżka i przytuliłam poduszkę. Jednak po chwili odwróciłam się twarzą do okna i wpatrywałam w pół zasłonięte okno. Myśli o mnie gdy zasypia tak samo jak ja myślę o nim? Czy teraz myśli o tym pocałunku?
Zobaczyłam jak wchodzi do swojego pokoju w samym dole od piżamy i odsłania całkiem okno. Uśmiecham się pod nosem, ale mój uśmiech się poszerza gdy tym razem kładzie się po drugiej stronie, czyli że mogę zobaczyć jego głowę, a nie stopy. Układa się na łóżku i mam wrażenie że tak jak i ja wpatruje się w okno, po chwili wciska twarz w poduszkę i zasypia, wkrótce robię to samo.

*Przepraszam za powtórzenia ale nie umiałam tego inaczej nazwać, dla mnie samochód (jak i rower) musi mieć koła i kierownicę, więcej nie muszę wiedzieć. 

Nie dziękujcie za przepis na makaron z sosem truskawkowym *emoji z szerokim uśmiechem* 

6 komentarzy:

  1. Awww ^_^ Kocham ich :D ♥
    Niby takie drobne gesty, ale jakie one są urocze ;*
    No można było to jeszcze nazwać po prostu skrzynią biegów, ale czym się tam przejmujesz? Dobrze jest! :D A szczerze, to czytając nawet nie zwróciłam na to uwagi xD mało istotny szczegół :))
    Czekam na kolejny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś się nie będę wymądrzać, ani nic, bo było genialne! Żadnego błędu, szczerze mówiąc to nawet te powtórzenie mi nie przeszkadzało. Najzwyczajniej w świecie nie zwróciłam na niego uwagi. :)
    To było takie słodkie, kiedy Niall się specjalnie obrócił. Pewnie myślał, że będzie mógł sobie podejrzeć Carter, a tu proszę, ona wpadła na ten sam pomysł. To takie uroocze!:3
    Albo ten moment, kiedy Niall uczył ją grać w kręgle, to było takie aww! *-*
    No i kiedy ją pocałował! :D
    Albo kiedy pan Cook się zarumienił, aw! *-*
    Okej, ja lecę.
    Miłego dnia! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak słodko ♥♥♥
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! Twój blog został nominowany do bloga miesiąca, po więcej informacji zapraszam tutaj: http://spis1d.blogspot.com/
    Pozdrawiamy, S1D

    OdpowiedzUsuń